fizjoterapia i SI

sobota, 20 października 2012

Ten wpis dedykuję mojej drogiej i wiernej czytelniczce Monice - mamie Roksanki :)

Ponieważ pomoce do fizjoterapii i terapii SI są potwornie drogie, stworzyłam Kubie owe atrakcje w domu tylko, że o wiele taniej. 

Zakupiłam swego czasu w Lidlu bardzo drogą, bo kosztowała 200zł, rozkładaną pufę z pianki wysokoprężnej. Dzióbek wtedy bardzo się przewracał i ciągle o coś obijał, a z chodzeniem nie było najlepiej. Takich miękkich pagórków używają na fizjoterapii, więc poleciałam kupić. Chodził po niej w jedną i drugą stronę, co bardzo dobrze mu zrobiło, a w wolnych chwilach dowrażliwiał się rzucając się na nią. On był szczęśliwy, a ja spokojna, że nic sobie nie zrobi. Pufa przydaje się nam też do czytania bajek i usypiania, a jak Dzióbek-wędrowniczek wypadnie z łóżeczka to śpi na niej. W dodatku pokrowiec jest zdejmowany i bardzo szybko schnie. Z jednej części można zrobić huśtawkę-kołyskę. Dzióbek używa jej też do skakania z niej i do spuszczania autek z górki do tunelu.

Jak już nasza Pociecha nauczyła się wspinać i robić sobie zjeżdżalnię z oparcia sofy, stworzyłam mu tak zwany azyl. W rogu pokoju, między jedną sofą a drugą, poukładałam mu ściśle wielkie grube poduchy od jednej z tych sof. W ten sposób kiedy Dzióbek potrzebuje mocnych wrażeń idzie tam i spada sobie z jednej z nich na główkę w te poduchy lub wisi na poręczy, a ja się nie martwię, że spadnie na podłogę. Ostatnio przesiaduje tam też z misiem, któremu robi zdjęcia i pokazuje, że pod poduszkami jest podłoga. Przyniósł też swoje garnki i czasem coś tam ugotuje. Pali tam też w piecu. Nawet ja przebywam tam czasem gościnnie jak potrzeba trochę ciasnoty. Wcześniej te poduchy wykorzystywaliśmy do nauki skakania i do wyszalenia się. 

Mamy jeszcze piłkę rehabilitacyjną, na której ćwiczymy mięśnie szkieletowe i równowagę. Na początku Dzióbek strasznie się jej bał i wcale nie chciał na nią patrzeć. Jednak z czasem się odblokował i teraz skaczemy na niej. Dzióbek nawet siedzi na niej z rączkami rozłożonymi na boki, co długo bał się zrobić. Kulamy się na niej na plecach i brzuszku, a jak mama znajdzie czas to ćwiczy własny kręgosłup.

Jesteśmy w posiadaniu gumowego osiołka za 30zł, którego kupiłam z myślą o dowrażliwianiu i ćwiczeniu mięśni szkieletowych, a okazało się, że ujawnił poważne problemy z równowagą. Dzióbek dłuuuugo bał się na niego usiąść. Jednak przełamał się i teraz na nim skacze.

Tutaj przykład "profesjonalnego" sprzętu http://www.bardomed.pl/Sprzet-rehabilitacyjny/Rehabilitacja-dziecieca/Bonito-osiolek-przybor-terapeutyczny-dla-dzieci

Mamy gumowe kręgle i amunicję zrobioną z moich zwiniętych skarpetek. Rozstawiamy kręgle, Dzióbek kładzie się bioderkami na osiołku i opierając się rączkami na podłodze stara się strącić kręgle rzucając mamy skarpetkami. Ćwiczymy tak prawą rączkę, która jest bardzo słaba. Cała prawa strona jest osłabiona, co wpływa na koordynację i skupienie uwagi. 

Posiadamy prostą huśtawkę z IKEA za całe 39zł, która bardzo pomogła w ćwiczeniu równowagi i nauczyła koordynacji ruchowej.

Miałam swego czasu też piaskownicę z grochem i ryżem, ale krótko, bo stymulowała Dzióbka za bardzo i nie można było na sekundę spuścić go z oka w obawie czy nie zje czegoś. 

Dużo mieliśmy stymulacji światłem, więc wszystkie pstryczki i latarki były Dzióbka.

Acha no i rewelacyjnie spisuje się kantówka na trawie w ogródku do ćwiczenia chodzenia po wężu noga za nogą naprzemiennie. Można też ćwiczyć naprzemienność w zabawie na zasadzie "teraz ty, teraz ja".

No i balia ogrodowa do balansowania w niej. Wspaniale zastępuje specjalne urządzenie do ćwiczeń. Taką balię o szpiczastej podstawie. Nie mogę jej teraz znaleźć.

To na razie tyle, jak mi coś przyjdzie do głowy to dopiszę.

Tagi