Blog > Komentarze do wpisu

Znów

Znów boli mnie brzuch. Najpewniej wątroba mnie tak wywala, ale sama już nie wiem. Po tym wszystkim i w tym wszystkim to bardzo możliwe, że mam już wrzody. Dzióbek śpi. Jak się spodziewałam, zasnął o północy. Moje kochane 2,5 - letnie dziecko zasypia o tej porze. Niestety, od zarania dziejów miał problem ze spaniem. Przez pierwsze 3 miesiące nie spał prawie wcale. Teraz i tak jest już bosko. Pamiętam dni ciągłego wrzasku, a po nich wrzaski w nocy, których nie dało się utulić niczym. I tak bite dwa miesiące. Potem trochę odpuszczało i znów wracało. Lekarze mieli wszystko gdzieś, a ja twardzielka wyłam w końcu razem z nim. Nie wiem jakim cudem to wszystko przetrwałam. Dlatego teraz jestem w takim stanie rozkładu. Nikt nie może przejść takiej udręki bez cienia na psychice i zdrowiu fizycznym. Cesarka, zespół popunkcyjny, mąż wyjechał w dzień po porodzie. W domu, mimo obietnic, nikt w niczym mi nie pomógł. Po dwóch tygodniach w szpitalu wróciłam do wyziębionego domu i lodówki pełnej zepsutego jedzenia. Nie miałam nic do jedzenia ani możliwości zrobienia zakupów. Byłam wykończona i potwornie głodna. Nie sądziłam, że szpitalny obiad będzie moim ostatnim dobrym posiłkiem. Nie było powitania, gratulacji, życzliwości. Rodzice z oszczędności nie palili już w piecu. Woda była lodowata, a pokój ogrzewałam dwoma grzejnikami. "Czar" prysł z chwilą wyjścia przez szpitalne drzwi. Jeszcze dziś, po takim czasie, ciężko mi to wspominać. Starałam się zamieść to w najgłębszy kąt mojej pamięci, ale jak zapomnieć jedzenie spleśniałego sera, ogrzewanie lodowatych rąk nad grzejnikiem, chwile kiedy myślałam, że zemdleję z głodu. Poradziłam sobie. Jednak po 3 tygodniach zaczął się nie kończący się koszmar. Dzióbek wrzeszczał całymi dniami i nocami. Wszyscy mówili, że to kolka. 17 miesięcy, 7 pediatrów, 3 gastroenterologów i miliony upokorzeń później okazało się, że jest autystyczny, ma obniżone napięcie mięśniowe całej połowy ciała wymagające rehabilitacji, prawdopodobnie ma padaczkę przysenną i inne choroby, które nadal staramy się zdiagnozować. Po pół roku samodzielnej terapii i pół roku odchorowywania, staram się dziś stanąć na nogi żeby dalej walczyć. Na rodzinę nie mam co liczyć. Nie rozumieją i nie chcą zrozumieć. Czy będę walczyć z mężem, czy w pojedynkę, czas pokaże.
piątek, 21 września 2012, overloaded

Polecane wpisy

  • Troska na wesoło

    Wczoraj spadł u nas śnieg. Kuba więc zamiast przedszkola miał inaugurację zimy wraz z lepieniem bałwana. Ubrałam mu spodnie od kombinezonu i widzę, że szelki na

  • A u nas...

    - Mama, mama! Ja chciałem żebyś ty się ze mną pobawiłaś - Dzióbek nieustanny prześladowca mamy, znów nalega. - Zaraz Kochanie. - Co to znaczy "zaraz"? - "Zaraz"

  • 3 C

    Kuba odkrył nowy sklep. Chodzi i wspomina. - CCC - mówi - Trzy cyce. :) A propos sklepów, Kuba zna i rozpoznaje już Lidl, Biedronka, Biedronka duża (taka u nas

  • "Fuga"

    Z wielkim opóźnieniem wybrałam się wreszcie na "Fugę" Agnieszki Smoczyńskiej. Szłam do kina z ciekawością pomieszaną z rezerwą. Po pierwsze nie należę do entuzj

  • "Loveling"

    Kino z Ameryki Południowej nie trafia na nasze ekrany zbyt często, ale jeśli już się pojawi, warto zwrócić na nie uwagę. Ja w każdym razie pilnie przyglądam się

Komentarze
Gość: Agata Jarząbek, 213.156.126.*
2012/10/17 21:01:36
Mam ochotę Cie przytulić. Tak po prostu. I bardzo Cię podziwiam.
-
Gość: , *.warszawa.vectranet.pl
2012/11/16 10:58:49
Dobrze , że sobie poradziłaś... jesteś silną kobietą . Naprawdę. Tak trzymaj!